young german and polish journalists about auschwitz
Kategorie: Wszystkie | about us | auschwitz | beside | kraków | ludzie
RSS
sobota, 27 stycznia 2007

Foto: Ralph Pache (www.fotojournalist.de)

62. rocznica wyzwolenia obozu. Rampę w Birkenau przykrywa śnieg. Ciemno, dookoła zarysowują się kształty baraków i drutu. Idziemy razem w stronę mocnych swiateł skierowanych ku niebu. - Tu jest dzisiaj jak w stajence - zauważa Ania.
Przyspieszamy, bo zimno. Im bliżej pomnika, tym więcej ludzi. Słychać wiele języków. Delegacja z Włoch składa kwiaty, ktoś w tym czasie udziela wywiadu dla telewizji.
- Nie zapomnę, jak kiedyś nad obozem przeleciał rosyjski samolot - mówi Józef Paczyński, numer obozowy 121. - Zrzucił na spadochronie świeczkę, która powoli spadała w dół, w końcu zgasła.
Byli więźniowie rozmawiają, uśmiechają się, pozują do zdjęć. Nie ma oficjalnych przemówień. - I dobrze - mowią niektórzy.
Wielu z nas zapaliło znicze. Pomnik w pomarańczowej łunie. Wracamy wzdłuż białych torów między ogrodzeniami. Światła autokaru byłych więźniów oddalają się obozową drogą.

To ostatni dzień polsko-niemieckiego seminarium dziennikarskiego, podczas którego pisaliśmy o Auschwitz.

Ula Ajdacka
Teresa Rut

23:10, beside2007
Link Komentarze (4) »
Nie jako świadek
- Na pewno chcecie usłyszeć o tym wszystkim, co przeżyłem? – pytał Tadeusz Sobolewicz, emerytowany aktor i były więzień KL Auschwitz, podczas spotkania z młodymi Niemcami w Oświęcimiu, na dzień przed 62. rocznicą wyzwolenia obozu. – Dobrze, ale pamiętajcie, że robię to na wasze życzenie.

- Spotykam się z wami nie jako świadek tamtych czasów, ale jako przyjaciel – powiedział. Z Niemiec do Polski przyjechał dopiero dwa lata po zakończeniu wojny – Musicie wiedzieć, że Związek Radziecki nie przyniósł Polsce wolności. Do takiej ojczyzny bałem się wracać.

Po zdaniu matury zaczął studiować. – Filozofia, która przed wojną była moim ulubionym przedmiotem, okazała się za dużym obciążeniem dla mojego umysłu. Wtedy, właściwie przez przypadek, zostałem aktorem. Możliwość wcielania się w różne role pomagała mi stopniowo odzyskiwać normalne życie.

Podkreślił, że zadaniem młodych pokoleń jest pozostawienie świata lepszym, niż go zastali. – Was nie trzeba przekonywać, że Auschwitz było złem, moi młodzi przyjaciele. Ale opowiadajcie innym, że świat trzeba budować bez przemocy. Jak powiedział Gandhi, cały świat byłby już ślepy, gdyby postępowano według zasady „oko za oko”.

Ula Ajdacka
Justyna Kozioł
10:54, beside2007 , ludzie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 stycznia 2007
W Oświęcimiu nie ma Mc Donalda
Z Karoliną Turzą - licealistką z Oświęcimia rozmawia Ula Ajdacka.

- Jak reagują ludzie, gdy przedstawiasz się i mówisz, że pochodzisz z Oświęcimia?

- Różnie, ale często, gdy zaczynam z kimś rozmowę przez internet i okazuje się, że tu mieszkam, słyszę, że tam jest przecież tylko obóz, nic więcej. Kiedyś nawet ktoś powiedział, że my tu zabijamy ludzi. Pytał, jak mogę tu mieszkać.

- Jak wtedy zareagowałaś?

- Chciałam mu wszystko wytłumaczyć, ale do niego nic nie dochodziło. Tak działają właśnie sterotypy, a dla mnie to niewiarygodne, że ludzie nie wierzą, że w Oświęcimiu toczy się normalne życie.

- Dziwisz się im?

- Tak, szczerze mówiąc to dziwne, że ludzie nie potrafią zrozumieć, że wojna już minęła. To nie jest tak, że gdy budzę się rano myślę o tym, że żyję w miejscu zagłady tysięcy ludzi. Nie jest mi przykro z powodu, że się tu urodziłam. Ludzie muszą zrozumieć, że tu da się żyć.

- Jak pokonać uprzedzenia?

- Nie da się ich tak po prostu usunąć. One są głęboko w ludzkiej mentalności i to od każdego człowieka zależy, czy chce zrozumieć trudną historię tego miejsca. Auschwitz zawsze będzie obok nas. Codziennie niedaleko mojej szkoły przechodzą turyści, którzy idą zwiedzić muzeum. W różnych językach pytają o drogę. Przyjeżdżają tylko po to, żeby zobaczyć obóz. Chciałabym, żeby mogli tu zwiedzać też coś innego, ale na razie niczego ciekawego tu nie ma.

- A czego brakuje?

- Kin, teatrów, dyskotek. Powinny inwestowac tu zagraniczne firmy, a nasze produkty powinny być lepiej promowane.

- Nie uważasz, że trudniej sprzedać produkt z Oświęcimia niż jakiegoś innego polskiego miasta?

- Nigdy nawet nie pomyślałam, że ludzie mogliby nie kupić np. krzesła tylko dlatego, że pochodzi z miejscowej fabryki. Ale rzeczywiscie, niewiele koncernów ma tu swoje oddziały. Nie ma przecież choćby McDonalda na rynku, a przecież przyjeżdżają tu tysiące ludzi.

- Jeśli nazwa miasta Oświęcim jest taka niewygodna, może najłatwiej byłoby ją po prostu zmienić?

- Nie, to nie jest żadne rozwiązanie. W każdym mieście działo się wiele złego, tu szczególnie wiele, ale to nie może odbierać nam możliwości rozwoju.
15:16, beside2007
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
zapraszamy do drugiej redakcji interjournalists